
Nastał ranek,przenikające przez szybę promienie słonecznego światła wpadają mi prosto w oczy a w takich okolicznościach nie da się spać,w tym samym czasie juzek jak dzięcioł obstukuje pupcię Niuni,która najwidoczniej jest przyzwyczajona do wybryków nieustannie budzącego ją w ten sposob zaczepiacza domagającego się niezwłocznego wpuszczenia go do dziupli po odrobinkę miodku.
Niunia leży odwrocona do mnie tyłem,przysuwa się jakoś tak delikatnie w moim kierunku tym samym umożliwiając juzkowi zupełnie bliski kontakt z wilgotną cipką,nie otwiera nawet oczu tylko sięga ręką po przeszkadzacza uniemożliwiającego jej dalszy spokojny wypoczynek,ściska mocno w dłoni i najspokojniej w świecie,zamiast odtrącić,nakierowywuje go do wąskiej szparki a ten niewiele myśląc wpada w nią calutki i bryka w środku jak dorosły żrebak wypuszczony na łąkę z dopiero co skoszoną trawą i stawem po środku,w którym przezroczystą wodę ogrzewa ciepłe poranne słoneczko.